Dotyczy projektu Sam Hoduję.

W weekendy zabieram kozy do swojego ogródka aby przycinały mi mój trawnik.  Nie ukrywam, że jest on trochę zapuszczony i dlatego między innymi jest  w nim dużo mlecza. Tak się dobrze składa bo właśnie mlecze moje kozy bardzo lubią.

kosiarki kózki

Niestety nie pogardzą też krzaczkami i kwiatkami, których niekoniecznie chce się pozbyć lub przyciąć. Dlatego trzeba było ograniczyć kozą pole działania. Najszybszą i najprostszą metoda jest postronek. Tu na zdjęciu w wersji rozbudowanej – przesuwnej. To było rozwiązanie tymczasowe, teraz jest docelowe czyli pastuch elektryczny. Teraz kozy mają wyznaczone zakazane tereny.

pastuch elektryczny chroni rośliny

Weekendowe wypady kóz do ogrodu to za mało aby można było zauważyć ich działanie – przycinanie. Niestety mam psy (trzy owczarki niemieckie) które są w starym kojcu, który nie daje 100% gwarancji zamknięcia a tym samym bezpieczeństwa dla kóz. Niedługo  będą nowe kojce i wtedy kozy będą mogły pracować 7 dni w tygodniu bez mojego nadzoru. Wtedy może będzie widać rezultaty ich apetytu i zapomnieć o kosiarce spalinowej. Pożyjemy zobaczymy.

Dodaj komentarz