Wiedziałem, że jest źle, ale że nie aż tak. Wydobywa się i zużywa coraz więcej węgla i to są wzrosty o 8% rocznie. Czyli o około 0,6 mld ton . Wydobycie obecne to 8,8 mld ton. 70% wydobycia to Chiny i Indie 1. Polska produkuje około 0,12 mld ton rocznie. Czyli wzrost produkcji na świecie przewyższa około 5 krotnie produkcję krajową. Czyli gdybyśmy zamknęli 5 takich Polsk to i tak wydobycie węgla na świecie by nie zmalało.
Zmiany klimatu to globalny problem t tak trzeba go rozpatrywać. Jak wynika z powyższych liczb nasza dekarbonizacja nie ma zupełnie znaczenie w globalnym bilansie.
Polska produkuje około 0,12 mld ton rocznie. Czyli wzrost produkcji na świecie przewyższa około 5-krotnie produkcję krajową. Czyli gdybyśmy zamknęli produkcje 5 takich krajach jak Polska to i tak wydobycie węgla na świecie by nie zmalało.
Zmiany klimatu to globalny problem t tak trzeba go rozpatrywać. Jak wynika z powyższych liczb, nasza dekarbonizacja nie ma zupełnie znaczenie w globalnym bilansie. Dotyczy to się już również praktycznie całej Europy.
Nie znaczy to, że nie mamy na to wpływu, mamy i to chyba duży. Bo dla naszych potrzeb i konsumpcji produkuje się towary w większość właśnie poza Europą i zużywa się energię i surowce między innymi z tych krajów.
Moja rada taka, aby trochę sobie odpuścić z tą naszą pseudo walkę z klimatem. Pozwolić, aby przemysł rozwinął się u nas i zabrać na swoje płuca to, co produkujemy i sami konsumujemy. Czyli po prostu nie być hipokrytami. Tym samy może ogrodniczymi import z krajów, nad którymi nie mamy kontroli.
To niestety wiąże się z pewnymi niedogodnościami, ale faktyczne działania wymagają wyrzeczeń. Dobrze już było.
Działania Unii Europejskiej w sprawie klimatu są tylko działaniami pijarowskimi. Mogą tylko udawać, że walczy z klimatem w stylu samochody elektryczne, odchodzenie od gazu, domy super energetyczne i.t.p,
Niektóre elementy tej pseudo walki mają odwrotny skutek. Przechodzenie na te “ekologiczne” “nowości” wiąże się ze zwiększoną produkcją, która nie jest tak obojętna dla klimatu. Tutaj mam głównie na myśli pozyskiwanie minerałów ziem rzadkich do ich produkcji (n.p. akumulatorów). Sama produkcja też jest energochłonna.
Wszystko nowe technologie wiążą się z elektroniką, ale mało kto wie, ile taka produkcja zużywa wody.
Szacuje się, że sumarycznie przemysł elektroniczny rocznie potrzebuje nawet 1000 miliardów (1000*10^9=10^12) litrów czystej wody2.
Żeby porównać tą liczbę to znowu odniosę się do Polski. Przyjmijmy że w Polsce jest 40 milionów ludzi i każdy zużywa 150l dzienne. Otrzymujemy wtedy 150*365* 40*10^6= 2 190 000*10^6=2,19*10^12 litrów.
Czyli produkcja elektroniki zużywa tyle wody co połowa ludność polski.