Młodszy syn mnie upomniał – a co z Niunią na blogu?


Niunia jest (a raczej miała być) bolończykiem. Trochę za bardzo wyrosła, ale faktycznie ma sierść a nie włosy. Trzeba ja od czasu do czasu przyciąć.
Należy u nas do psów zaczepnych a nie jak moje owczarki obronnych. Niestety chociaż wychowywała się razem z Bobą to są między nimi spięcia, dwie suki w stadzie. Ze względy na różnice wagowe ostatnie spięcie jakie miały (ponad 5 lat temu) skończyło się złamaniem kilku żeber u Niuni i przebiciem płuca i odmą. Ledwo ją odratowaliśmy. Syn nie zważając na przepisy gnał do Gdyni na Kartuska. Tam jedynie mieli odpowiedni sprzęt aby ją ratować. Teraz raczej unikamy ich konfrontacji, Niunia jest w domu z kotami, reszta psów na dworze.
Niunia ma teraz 11 lat i trzyma się bardzo dobrze, choć chyba wzrok już nie ten, jeżeli można coś mówić o tym zmyśle przez te włosy :-). Wszystkich na wszelki wypadek oszczekuje i trzeba zaświecić światło aby weszła po schodach. Rozumiemy za to się bez słów i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Wystarczy na nią odpowiedni spojrzeć i n.p. sama z chodzi z kanapy.




