Nie jestem przeciwnikiem pieniądza, bo znam o jego zasługi dla naszego rozwoju m.i. rynku kapitałowego. Może nie powinienem się na ten temat w ogóle wypowiadać, ale instynkt mi mówi, że coś jest nie tak. Moja edukacja na ten temat skoczyła się tylko kursem i wiem m.i. co to jest analiza fundamentalna, techniczna, akcje i obligacje i.t.p. Inne instrumenty finansowe takie jak opcje , kontrakty czy dźwignie zaczynają być już dla mnie trochę niezrozumiałe i sztuczne. Podejrzewam, że w zamyśle było stworzenie czegoś czym można handlować i czym jest tego więcej tym lepiej. Minimalny procentowy przy dużych obrotach daje wymierny zysk.
Zastanawiam się tylko co by się stało gdyby wszyscy chcieli wycofać swoje „instrumenty” z rynku i wymienić na dobra materialne? Czy nie okazało by się, że są to tylko liczby w komputerach bez żadnego fizycznego pokrycia – czyli „król jest nagi”
Przekroczyliśmy już linię w którym to lek staje się narkotykiem i nie możemy bez niego funkcjonować, a wiele instytucji dba, abyśmy cały czas byli na haju.