Niestety tak się złożyło, że dużo moich poglądów jest nie po drodze z ogólnym mainstream-em. Jestem bardziej rojalistą, niż demokratą i to w wydaniu obecnej postaci czyli-liberalnej. Oda razu zaznaczam, że nie chodzi mi tu tylko o nasze czyli Polskie podwórko. Jestem przeciwko nadmiernemu moim zdaniem normowaniu i tworzeniem przepisów, praktycznie dotyczącej już każdej dziedziny życia. Chociaż mam świadomość czemu to służy (dobro ogółu), ale strasznie obniża poprzeczkę intelektualną pojedynczego człowieka. Jak to zwykle bywa ilość nie idzie w parze z jakością. Powiązanie tego z liberalna demokracją daje w rezultat, który jest ślepym zaułkiem. Obawiam się, że nie, można tego powstrzymać, ale można być przygotowany na zmianę. Pytanie tylko kiedy jak głębokie będą to zmiany i w jakim tempie zachodzące. Niestety sądzę, że jeszcze za mojego życia i tak mam szczęście, że większość życia przeżyłem w „spokojnych czasach” ale martwię się o dzieci. Wszystko jest cykliczne i koniunkturalne. Tego uczy historia, obserwacje i fizyka. Nic nie może cały czas rosnąć, a jeżeli urośnie za bardzo to i zjazd jest ostrzejszy lub dłuższy.
Tutaj mam ciekawy wykład dzisiejszych „zabobonów” z naszego podwórka, ale część przykładów można rozszerzyć.
Państwa zabrały na siebie za dużo obowiązków (emerytury, edukacja, zdrowie i.t.p.), które nie będą mogły sprostać. Korporacje stały się w niektórych przypadkach tak duże i potężne, że mają realny wpływ na politykę państw, ale nie mają żadnych zobowiązań wobec nich. Za to mają zobowiązań względem swoich akcjonariuszy, których jest garstka.
Może to i jest zgodne z prawem naturalnym czyli „większemu więcej, mniejszemu mniej”, (którego jestem zwolennikiem), ale jak to się ma z hasłami – równości, sprawiedliwości i.t.p. I tak sadzę że nastąpiło niezdrowe przegięcie i za bardzo nieproporcjonalny rozdział dóbr.
O pieniądzu i ekonomi już się wypowiadałem, ale dorzucę jeszcze jedna wymowną grafikę. 
Ze względu na profesje mojego kolegi oszczędzę krytyki inną dość znaczącą dziedzinę nauki i w pewnym sensie gospodarki, o której też myślę nie pochlebnie i upatruję w niej dużo złego, ale zobaczymy ile wytrzymam (LB wybacz).
Początek tego złego kierunku upatruje w rewolucji przemysłowej i wina nie leży w samej rewolucji, ale w jej tempie. Od tego momentu, pary i elektryczności, przeciętny człowiek i jego intelekt nie nadążał za rozwojem techniki. Do tego doszła nowo-stara gałąź „nauki” ekonomia zapoczątkowana przez Adam Smith-a ochoczo wdrażana przez kraje zachodu. Przez nią a dokładnie przez zdobywanie nowych rynków i surowców, wybuchła I wojna światowa. Zarówno I jak i II wojna światowa nie wybuchła z przyczyn religijnych, co by warto przypomnieć co niektórym upatrującym samo zło w religii i to rożnych wyznań. Co prawda były wojny krzyżowe, ale na tle tych ostatnich były to małe potyczki.
Już wiem, że chyba znajdę się co na niektórych listach, bo mam świadomość, że internet jest mocno inwigilowany, ale się tym nie przejmuje. Każdy może z niego zrezygnować. Ja staram się z niego czerpać wszystko co najlepsze, pisać co myślę i wybierać rozsądny środek, tak jak w moim motcie.