Dwa przeciwstawne pojęcia etyczne, czy na pewno dwa. Może jedno tylko o innej wartości ilościowej.
Tutaj podeprę się analogią ze świata nauki: gorące i zimne, jasność i ciemność. Nie są to pary dwóch rożnych przeciwstawnych pojęć, ale jednego z subiektywną interpretacją ilości.
Gorące i zimne, są to potoczne pojęcie opisujące obiekty z różną nagromadzoną energią cieplną. Gorące z dużą ilością energii, zimne z mniejsza ilością, ale jest mowa o tym samym zjawisku tylko o różnych wartościach. Podobnie jest z jasnością i ciemnością tylko mowa o świetle czyli o fotonach lub falą (dualizm korpuskularno-falowy). W jednym jest ich dużo w drugim mało lub po prostu brak.
Dlatego można powiedzieć, że zło to jest brak dobra. Ok, zredukowaliśmy dwa pojęcia do jednego, teraz wystarczy zdefiniować tylko dobro. Z tym będzie gorzej i tu najprościej odwołać się do starożytnych filozofów i do religii. Nie będę tu przytachał całych ich wywodów, ale w obu przypadkach sprowadza się to do wiedzy. Czyli:
- Dobro to wiedza
- Zło, jest to brak dobra czyli brak wiedzy.
Co częściowo było do udowodnienia. Niestety wpadli na to już inny i to grubo przede mną więc „Ameryki nie odkryłem”. Dołujące – nie, pokrzepiające, że dochodzę do tego (może trochę na około) w miarę sam i to z takimi osobowościami jak Sokrates, Plato czy Św. Augustyn.
Zresztą mam dużo takich przemyśleń, które okazują się plagiatami :-). Co jest ważne, nie można z obcych źródeł przejmować tylko wnioski, trzeba zapoznać się z ich argumentacją i jeżeli się z n nimi zgadzasz i rozumiesz to przyjmować (lub nie) ich wnioski.